Witaj na stronie Duszpasterstwa Młodzieży i Powołań Zgromadzenia Księży Marianów!

Ferie z Bogiem 2016, turnus 1

Cześć !
Mam na imię Dawid, w tym roku skończę 17 lat i mieszkam w Grudziądzu. Już od dłuższego czasu w moim kalendarzu termin "Ferii z Bogiem" zaznaczony jest na czerwono. Już od 5 lat jestem ich uczestnikiem, nie inaczej było w tym roku. Moje województwo zaczęło ferie 15 stycznia (piątek) i tego samego dnia ruszyliśmy w 13 godzinną podróż. O godz. 1740 wraz z piątką kolegów i opiekunem  (moim tatą) wsiedliśmy do pociągu. W Zakopanem stawiliśmy się o 7 rano. Zostało nam tylko dojechać na Cyrhlę. Tam czekał na nas ks. Grzegorz Reiss, który bardzo ucieszył się na nasz widok. Ksiądz pokazał nam nasze pokoje, w których spędzimy najbliższy tydzień. Do rozpoczęcia rekolekcji zostało parę godzin i większość z nas zdecydowała się wziąć prysznic, a następnie przespać się. Oficjalne rozpoczęcie "Ferii z Bogiem" miało miejsce o godz. 18 . Oprócz grupy z Grudziądza do Zakopanego przyjechał Tomek z Lichenia. Każdy z nas krótko się przedstawił, opowiedział o swoich zainteresowaniach i podsumował się jednym słowem. Później zagraliśmy w łapki. Już wtedy wiedzieliśmy, że czeka nas dobry czas. Rozeszliśmy się do pokoi i graliśmy jeszcze w Monopoly i Scrabble.


Dzień zaczęliśmy jutrznią, później śniadanie i spacer na Wielki Kopieniec. Było to rozeznanie naszych umiejętności chodzenia po górach. Na szczycie zrobiliśmy krótką przerwę, a ks. Grzegorz pobawił się w fotografa robiąc nam niesamowite zdjęcia na tle gór. Po powrocie czekał nas najważniejszy punkt dnia - Msza Święta. Wieczorem oglądaliśmy film pt. "Trener". O 22.00 wszyscy poszli spać.


W poniedziałek udaliśmy się na prawie siedmiogodzinną wyprawę na Murowaniec i Staw Gąsienicowy. Wokół nas rozciągały się niesamowite widoki gór i roślinności pokrytej białym puchem. Po dotarciu do schroniska wszyscy napełnili brzuchy wcześniej przygotowanymi kanapkami. Zostało nam tylko dojść nad cyrk lodowy. Nad Stawem Gąsienicowym rozciągał się widok ogromnych gór. Zobaczyliśmy nawet dwóch alpinistów.

 


Podczas powrotu towarzyszyły nam rozmowy na każdy temat. Jedni rozmawiali o księżycu, drudzy o grach, a jeszcze inni o motorach. Po dojściu na Cyrhlę każdy był zmęczony, a jednak zadowolony z piękna Tatr. Jako Polacy czuliśmy obowiązek kibicowania drużynie narodowej podczas Mistrzostw Europy w piłce ręcznej. Mecz Polska vs Macedonia do ostatniej sekundy oglądaliśmy z wypiekami na twarzach i z zaciśniętymi kciukami. Polacy rozstrzygnęli mecz w ostatnich sekundach, ciężko było w to uwierzyć, ale wygraliśmy.
 


Kolejny dzień ferii spędziliśmy na słuchaniu nauk ks. Grzegorza. Opowiadał nam o planie Boga na każdego z nas, o tym że Pan dał nam życie po to abyśmy służyli innym. Ksiądz użył porównania do ziarna gorczycy, które wraz z biegiem czasu rozwija się, że mamy być jak to ziarnko i rozwijać i wykorzystywać nasze talenty.
 


 


W środę kolejny raz udaliśmy się na wielogodzinną wyprawę tym razem naszym celem była Wielka Krokiew. Jednak żeby nie było za łatwo poszliśmy na około Ścieżką Nad Reglami podziwiając otaczającą nas przyrodę. W końcu udało nam się dojść do skoczni, niestety nikt akurat nie skakał. Aby powrócić do domu udaliśmy się na autobus. Wieczorem czekał nas kolejny seans, tym razem wybór padł na film pt. "Niezłomny". Opowiadał on o walce z przeciwnościami losu i wierze w siebie i swoje możliwości.
 


Czwartek był kolejnym dniem rekolekcyjnym. Tym razem ks. Grzegorz porównywał nas do glinianego dzbana i zakwasu. Mówił nam że mamy zapełniać siebie dobrymi rzeczami i mamy dbać o swoje wnętrze. Porównanie do zakwasu znaczyło, że mamy "zakwaszać" innych Jezusem, że mamy działać dobrze według swojego sumienia. W czwartek obchodziliśmy dzień babci, a także 13 urodziny Macieja. Zaśpiewaliśmy mu "Sto lat" , złożyliśmy życzenia i wręczyliśmy skromny upominek. Wieczorem odwiedziliśmy panią Jankę na Zoniówce. Piekliśmy kiełbaski i słuchaliśmy pieśni góralskich w wykonaniu naszej gospodyni. Niestety był to ostatni dzień "Ferii z Bogiem", nadszedł czas podsumowania, każdy opowiedział co mu się podobało, co najbardziej dotknęło podczas katechez.

Piątek był dniem wyjazdu, po śniadaniu zaczęliśmy się pakować. Ksiądz z Tomkiem jechali szybciej, więc grupa z Grudziądza została sama. Po obiedzie wyjechaliśmy i my. W piątek zaczynał się konkurs w skokach narciarskich w Zakopanem i ku naszej uciesze mogliśmy zobaczyć fragment kwalifikacji. A potem znów 13 godzinna podróż.
Ten tydzień z całą pewnością można uznać za udany. Dopisywała nam świetna pogoda, było dużo śniegu, a co najważniejsze mogliśmy zbliżyć się do Boga.